Odszedl
Jerzy Boniecki
W poniedzialek 8 wrzesnia zmarl w Sydney Jerzy Boniecki,
czlowiek wielkiego serca i rozumu, intelektualista i animator zycia
polonijnego w Australii. Nie mozna napisac o nim "dzalacz Polonijny" bo ten
napuszony termin nie pasowalby do jego charakteru. Pomimo tego, ze byl
spolecznikiem wielkiego kalibru, popieral dzialania polonijne dyskretnie i z
wlasciwa sobie madroscia. Interesowaly go efekty, i nigdy nie szukal dla
siebie rozglosu. Tym bardziej nalezy mu sie nasza serdeczna
pamiec.
Jurek nalezal do pokolenia wojennego, skazanego przez los na
heroizm. W momencie wybuchu wojny mial 10 lat. Wraz z milionami Polakow
przezyl koszmar okupacji, rozbicia rodziny, smierci najblizszych. Jako
15-letni chlopiec wstapil do AK i ze swym oddzialem przygotowywal sie do
powstania w podwarszawskich lasach. Uniknal hekatomby powstanczej, kiedy jego
oddzial przesunieto na poludnie Polski. Tam tez przezyl koniec wojny i
demobilizacje - wciaz umykajac uwadze Bezpieki. Po wojnie skonczyl studia
prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim i pracowal w handlu zagranicznym. Do
Australii przylecial w 1959 roku i od tego czasu dzielil z zona Zosia i
dziecmi emigranckie losy. Sydney stalo sie jego oknem na swiat. Stad prowadzil
korespondencje i mobilizowal nas swymi pomyslami. Otaczal sie zawsze
wspanialymi ludzmi - wszyscy zazdroscilismy mu daru zjednywania sobie ludzi
madrych i szlachetnych. Moze ten dar, w polaczeniu z ogromna energiam
madroscia zyciowa i naturalnym optymizmem, byl takze podstawa sukcesow
zawodowych - firma importowa Stolat, ktora prowadzil od lat szescdziesiatych,
rozwinela sie bardzo dobrze. Sukcesy zawodowe pozwolily mu oddawac sie swym
spolecznym pasjom - tworzeniu organizacji popierajacych dysydentow w Polsce i
Rosji, kampaniom prasowym przypominajacym o zbrodniach komunizmu, analizom
problemow ekologicznych i refleksjom pisarskim. Wydal dwa zbiory takich
refleksji: Okno na Swiat i U Burmistrza Wenecji. Powtarza sie w
nich motyw wszystkich dzialan Jurka - poczucie odpowiedzialnosci za losy nas
wszystkich, polaczone z przekonaniem, ze wplywac na te lozy mozemy w naszych
codziennych dzialaniach.
Ten herozim dzialan codziennych -
skutecznych, bo opartych na refleksji i wiedzy - stal sie mottem jego dzialan.
Lezal u podstaw idei POLCULu, fundacji popierajacej niezalezna kulture polska.
Boniecki wymyslil Fundacje POLCUL i w duzej mierze ja sfinansowal - jak
zwykle, z wlasciwa sobie hojna dyskrecja. POLCUL stal sie jego pupilkiem i
wkladal w jego organizacje ogromna ilosc czasu i zaangazowania. Wciagnal do
wspolpracy przyjaciol i ludzi dobrej woli z calego polonijnego swiata.
Szczegolnie serdecznie ukladala sie jego wspolpraca z Jerzym Giedroyciem,
ktory popieral Fundacje POLCUL od pierwszych dni jej istnienia i regularnie
sugerowal kandydatury do nagrod. Reklamy POLCULU i listy wyroznionych
regularnie ukazywaly sie na lamach "Kultury". Wspolnie cieszylismy sie z
sukcesow fundacji, szczegolnie w mrocznym okresie stanu wojennego, kiedy
dolarowe "polkule", przemycane do Polski przez przyjaciol od 1980 roku,
podtrzymywaly niezalezne inicjatywy kulturalne, tak wazne dla przetrwania
spoleczenej solidarnosci i woli wolnosci. Po 1989 roku, fundacja dostosowala
swoj profil do nowej sytuacji stajac sie zaczynem cnot obywatelskich w wolnej
Polsce. W ciagu 23 lat istnienia, POLCUL nagrodzil ponad 1250 "malych
bohaterow" - spolecznikow, animatorow obywatelskich inicjatyw. Tacy ludzie,
zdaniem Jurka, byli fundamentem wolnej Polski. Z inicjatywy Bonieckiego,
POLCUL nagradzal takze dzialaczy niezaleznych i dysydentow z krajow osciennych
- Litwy, Czech, Slowacji, Ukrainy, Bialorusi i Rosji - tych, ktorzy budowali
zarowno demokracje, jak i przyjazne stosunki z Polska. Dzieki tej
dalekowzrocznosci, wsrod nagrodzonych "polkulami" znajduja sie dzisiejsi
ministrowie, premierzy i prezydenci w calej post-komunistycznej Europie. Jurek
popieral takze z wielkim entuzjazmem Australijski Instytutu Spraw Polskich
(AIPA) i uczestniczyl we wszystkich jego przedsiewzieciach. Widzial w
Instytucie wazna instytucje nowoczesnej Polonii - grupe pro-polskiego nacisku
docierajaca do australijskich elit.
Byl niestrudzonym komentatorem
wydarzen spolecznych i politycznych. Fascynowaly go sprawy ekologii i
poswiecal im mase czasu i uwagi, miedzy innymi uczestniczac w pracach Klubu
Rzymskiego. Widzial w ekologii ideologie przyszlosci, stojaca ponad podzialami
politycznymi. Jednoczesnie niepokoil go brak dlugowzrocznej polityki
ekologicznej - jego zdaniem wynik "zawezenia perspektywy", ktora powoduje
nasza smiertelnosc.
Bardzo bedzie nam brakowalo Jurka Bonieckiego -
jego refleksji, madrej rady i naturalnego optymizmu. Pozostaje po nim POLCUL i
serdeczna pamiec przyjaciol ze wszystkich czesci swiata.
Jan
Pakulski
/bigger>/bigger>/fontfamily>